Bractwo Pielgrzymkowe

Archiwum Bractwa

Wiara/Religia/Kościół

Rowery

Kultura i rozrywka



Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates

Tradiclaramontana 2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jacek Pytel   
Poniedziałek, 01 Maj 2017 22:17

Pielgrzymka do Częstochowy – 21.11.2015 r.

Nietypowy był termin oraz program tegorocznej pielgrzymki do Częstochowy. Dotychczas do duchowej stolicy polski pielgrzymowaliśmy zwykle w pierwszą sobotę po Wszystkich Świętych – tym razem była to druga połowa miesiąca zaś głównym celem była kaplica cudownego obrazu. Podczas tegorocznej pielgrzymki czas na Jasnej Górze spędziliśmy głównie w bazylice.

Zawsze fascynowała mnie Msza Święta w rycie trydenckim (łacińska). W tym rycie byłem chrzczony, potem w Krasowach przystępowałem do pierwszej Komunii Świętej, w tym rycie służyłem przez krótki okres czasu jako ministrant. Kiedy w latach już bardzo dorosłych spotykałem się z przykładami wręcz desakralizacji przestrzeni sacrum (najbardziej uczestnicząc we Mszy Świętej we Francji czy spotykając grupy z Europy Zachodniej u nas) tym bardziej tęskniłem do „Tridentiny”. I nadarzyła się okazja; w internecie od kilku lat śledzę rozwijający się ruch tradycji łacińskiej w liturgii w naszym kraju, na tych stronach natrafiłem też na informację o jubileuszowej, dziesiątej pielgrzymce tradycji katolickiej na Jasną Górę. A ponieważ planowany pierwotnie termin naszej bractwowej pielgrzymki pokrywał się z naszą kosztowską parafialna, zaproponowałem zmianę terminu. Pomysł został zaakceptowany na naszych zebraniach parafialnych i myślę że warto było.

Dotarliśmy na Jasną Górę dość wcześnie; można było jeszcze pomodlić się w kaplicy cudownego obrazu przed Czarną Madonną mimo trwającej Mszy Świętej. Trydencka, poprzedzona Różańcem (niektóre dziesiątki po łacinie) odbywała się w sąsiadującej z kaplicą bazyliką. O wiele większa, z pięknym ołtarzem i bocznymi kaplicami stanowiła idealne miejsce na Tridentinę. Mszę Świętą rozpoczęła procesja głównego celebransa (w rycie trydenckim odprawia tylko jeden kapłan) oraz pełniących funkcje pomocnicze subdiakona i diakona jak również służby liturgicznej (na oko około trzydziestki młodzieńców). Liturgię ubogacały łacińskie śpiewy dwóch chórów. Ponieważ Msza Święta miała charakter uroczysty, była nieco inna od tej, którą starsze osoby pamiętają jeszcze ze swoich świątyń. Nie sprawiały większego problemu odpowiedzi na wezwania kapłana po łacinie – te utrwalone były na tyle, że łatwo je sobie przypominaliśmy. Wyposażyłem pielgrzymów (tu podziękowania dla syna i synowej za pomoc) w ściągawki, które też mogły być pomocne. Komunia Święta oczywiście jak dawniej, przy balaskach i na klęcząco. W sumie niezwykle podniośle i uroczyście; każda czynność kapłana i wiernych wykonywana z pietyzmem, w każdym momencie znać było uwielbienie Boga. Również ubiór wiernych (szczególnie kobiet) nieco odbiegał od tego, co na co dzień widujemy w naszych parafiach; na głowach dużo koronkowych chust, dominowały długie do kostek suknie. W sumie nastrój powagi, stosowny do trwającego na ołtarzu misterium Ofiary Chrystusa.

W świątyni można było spodziewać się zdecydowaną większość osób starszych wiekiem, pamiętających jeszcze Tridentinę. Tymczasem niespodzianka – przynajmniej jedna trzecia to osoby młode bądź bardzo młode. Dowodzi to fenomenu naszej wiary, która wynika z prawdziwie przeżywanej Ofiary Chrystusa; do tego nie trzeba udziwniających liturgię „pseudoatrakcji” które przyciągają młodych na krótką metę, sama bezkrwawa ofiara jest wystarczającym magnesem który przyciąga ludzi do kościoła. Bo w tym jest nasza przyszłość po ziemskim życiu. Do tego tematu nawiązał kaznodzieja mówiąc o priorytetach w wychowaniu i przyprowadzaniu dzieci do Boga. Już po Mszy Świętej spotkałem się z wieloma opiniami, że warto było poświęcić te ponad półtorej godziny, by w taki właśnie sposób przeżyć najważniejszą dla katolika część dnia.

Po Mszy Świętej godzina dla siebie czyli posiłek bądź indywidualne zwiedzanie i modlitwę. Potem zgodnie z planem przemieszczamy się do dzielnicy Parkitka, do sanktuarium Krwi Chrystusa. W porównaniu z Jasną Górą malutkie, choć w sobotę poprzedziły nas trzy grupy pielgrzymów, zaś w trakcie naszego pobytu doszła kolejna. Młodziutki ksiądz ze Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa pełniący posługę wikariusza w parafii ks. Marcin Pawlicki zapoznał nas z historią relikwii, odmówił litanię do Krwi Chrystusa oraz udzielił indywidualnego błogosławieństwa relikwiami. Po raz drugi w historii naszego pobytu w tym sanktuarium odprawiam Drogę Krzyżową; w roku ubiegłym miała tematykę patriotyczną, obecna nawiązywała do prześladowań chrześcijan, które mają miejsce na całym świecie. Po Drodze Krzyżowej Koronka do Miłosierdzia Bożego i już trzeba się żegnać z Częstochową. Po drodze tradycyjnie zatrzymujemy się na kawę w barze „Kaktus” na stacji benzynowej za Częstochową a w autokarze odmawiamy jeszcze Różaniec.

W pielgrzymce wzięły udział 52 osoby.

Zdjęcia (kliknij)

 

Statystyki

Odsłon : 702794

Goście na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 77 gości 

Związek Górnośląski