Bractwo Pielgrzymkowe

Archiwum Bractwa

Wiara/Religia/Kościół

Rowery

Kultura i rozrywka

Traditio



Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates

Turza, Pszów i Rudy - relacja z pielgrzymki PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jacek Pytel   
Sobota, 30 Wrzesień 2017 10:14

Przez cieknący po deszczach dach i inne obowiązki zaniedbałem trochę naszą stronę. Dlatego dopiero dziś rzucam relację z naszej pielgrzymki sprzed tygodnia.

Dawno nie byliśmy w jedynym śląskim sanktuarium fatimskim, czyli w Turzy Śląskiej. Miejsce to kojarzy nam się nie tylko z naszymi odwiedzinami, ale wspólnym pielgrzymowaniem członków Związku Górnośląskiego i Związku Podhalan z Żywca oraz wspólnymi imprezami integracyjnymi. Ale również z półtonową rurą, która pewnego razu spadła w Pszczynie na nasz autokar. Nieco podobną przygodę przeżyliśmy w sobotę, 23 września.

Wtedy to dopiero przeżyliśmy; przez gapiostwo moje (jako przewodnika ale również kierowcy (który nie zauważył ograniczenia wysokości przejazdu nad torami kolejowymi) autokar ściął rzeczoną rurę i zablokowaliśmy tym sposobem na prawie godzinę ruchliwą trasę Pszczyna – Jastrzębie. Ale do Turzy wyrobiliśmy się jednak na czas. Teraz było nieco podobnie, brak było tylko wypadku, natomiast podstawiony autokar zaczął dawać oznaki że coś z nim nie tak już na Kosztowach. W Turzy mieliśmy być na Mszy Świętej o 11:00, przy takim tempie jazdy jak w sobotę planowany wcześniej zapas okazał się grubo za mały, tym niemniej gdyby nie fakt, że na skręcie z drogi głównej do sanktuarium autokar po prostu „zdechł” może byśmy się nie spóźnili. Trzeba było jednak w deszczu podeptać jeszcze z pół kilometra, ale ostatnie osoby dotarły do kościoła jeszcze przed kazaniem. Ja (miałem już za sobą poranną Mszę Świętą w mojej parafii na Kosztowach) spędziłem czas Eucharystii na gorączkowe telefony do kierowcy i właściciela firmy przewozowej który zakomunikował mi, że wysyła ekipę techniczną oraz rezerwowy autokar. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło; po Mszy Świętej (na której spotkaliśmy pielgrzymów z Brzęczkowic) mieliśmy masę czasu by w spokoju pomodlić się przez Piękną panią z Fatimy modlitwą o której odmawianie tak bardzo nas prosiła. Rozważyliśmy dwie pierwsze tajemnice, resztę pozostawiając na pozostałe dwa sanktuaria.

W Turzy zdążyliśmy jeszcze zjeść kołocz z kawą, a potem w drogę do Pszowa. W Pszowie byliśmy dwa razy, za to ani razu w kościele (zawsze były śluby), ograniczając się do odprawienia Drogi Krzyżowej na miejscowej Kalwarii. Ale jak mawia przysłowie że „do trzech razy sztuka”, nam za trzecim razem się udało. Kiedy zajeżdżaliśmy pod kościół, Brzęczkowice akurat wyjeżdżały, my zaś zostaliśmy w kościele sam na sam z Uśmiechniętą Pszowską Najświętszą Panienką. Ksiądz proboszcz nie dość, że nas wpuścił do kościoła, to jeszcze zaserwował konferencję o historii miejsca i łaskami słynącej ikony. I znów było jeszcze sporo czasu by w ciszy i skupieniu indywidualnie porozmawiać z Maryją a potem już wspólnie odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego.

I na koniec Rudy z pięknie odnowionym klasztornym kompleksem pocysterskim. Kompleks wraz z muzeum już niestety były zamknięte, została rudzka Matka Boża Pokorna w kościele o surowym, gotyckim wystroju który został konsekrowany już w roku 1303. Trzecia tajemnica Różańca Świętego w bocznej kaplicy przed łaskami słynącym wizerunkiem Matki Bożej Wniebowziętej (temu tytułowi poświecone są cysterskie świątynie na całym świecie). A potem już powrót po pełnej niespodzianek i wrażeń pielgrzymce, w której wzięło udział 32 pielgrzymów.

Zmieniony: Sobota, 30 Wrzesień 2017 10:17
 

Statystyki

Odsłon : 691537

Goście na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 62 gości 

Związek Górnośląski