Bractwo Pielgrzymkowe

Archiwum Bractwa

Wiara/Religia/Kościół

Rowery

Kultura i rozrywka

Traditio



Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates

Różaniec do granic Mysłowic PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jacek Pytel   
Niedziela, 08 Październik 2017 19:53

W sobotę 7 października około miliona naszych rodaków w tzw. „kościołach stacyjnych” rozsianych na granicach Polski modliło się na Różańcu za swój kraj i o pokój na świecie. Dla tych, którzy nie wyjeżdżali z Mysłowic tego dnia a lubią czasem wsiąść na rower nasza grupa rowerowa zaproponowała wydarzenie pod nazwą „Różaniec do granic Mysłowic”.

Wydarzenie polegało na modlitwie na Różańcu przy każdej mysłowickiej świątyni, które objeżdżaliśmy na rowerach. Zostały przygotowane dwie trasy: wschodnia i zachodnia. Rowerzyści startowali spod kościoła Św. Krzyża i przejeżdżali przez parafie: mariacką, Najświętszego Serca Pana Jezusa, Brzęczkowice, Brzezinkę i Dziewkowice. Trasa zachodnia z kościoła na Bończyku jechała na Janów, Morgi, Wesołą, Ławki oraz Krasowy. Grupy spotykały się o godzinie 15:00 w koście pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej na Kosztowach, by wspólnie z wiernymi zaproszonymi do świątyni przez księdza proboszcza dwiema ostatnimi tajemnicami zakończyć modlitwę oraz uczestniczyć we Mszy Świętej. O tym, że będzie ją odprawiał wikary z Bończyka ksiądz Przemek, dowiedzieliśmy się tydzień wcześniej. Ksiądz Przemek pielgrzymował pieszo do Częstochowy stąd wielu z nas już zdążyło go poznać.

Ostatnie trzy tygodnie to istna huśtawka pogodowa. Najpierw dwa tygodnie ulewy, potem tydzień złotej polskiej jesieni. I pogoda w kratkę w tygodniu, na końcu którego mieliśmy pojechać.

W piątek wieczorek zadzwoniłem do księdza Przemka z pytaniem „co robimy” ? …Ja jadę, padła… odpowiedź. …No to jedzie nas dwóch… odparłem i odetchnąłem z ulgą, że nie będę sam. Jak tu być optymistą, gdy jeszcze wieczorem ciekło jak z dziurawego prysznica. W sobotę było już lepiej, nawet wyszło słoneczko, ale gdzieś tam tłamsiły się czarne chmury. Rano na fejsie i SMS-ami rozesłałem info, że jedziemy. Pod kosztowskim kościołem było nas czterech: oprócz mnie jeszcze Marek, Andrzej Bożek i Kazik. Jak na tą pogodę sukces. W Mysłowicach rozdzieliliśmy się: ja pojechałem na Bończyk, pozostała trójka pod kościółek Św. Krzyża. Na Bończyku „szczena mi opadła” – czekała czternastka rowerzystów. Niektórzy znani: Krzysiek to członek Bractwa Pielgrzymkowego w strukturach którego nasza grupa rowerowa funkcjonuje, Adam, ministrant z Bończyka jechał rok temu na 11 listopada przez Mysłowice, Tomek, Ula i jej mąż Adam to uczestnicy tegorocznej pielgrzymki rowerowej na Jasną Górę. Zrobiło się optymistycznie.

Rozpoczęliśmy od mojej krótkiej refleksji o wydarzeniu oraz roli różańca w historii świata i Polski. Potem ksiądz Przemek rozpoczął modlitwą na rozesłanie i błogosławieństwem na drogę. Ruszyliśmy. Wkrótce zameldowaliśmy się w kościele na mysłowickim Janowie. Kościół otwarty, gdyż szykowano go do ślubu. Pierwszą dziesiątkę Tajemnic Światła odmówiliśmy w bocznej kaplicy. Potem wzdłuż wschodniej Obwodowej i lasem na Morgi. Tu też kościół był otwarty, kilka osób modliło się w tej samej intencji. Kontakt z grupą „wschodnią” i informacja, że jedzie grupka, ale mniejsza od naszej. To i tak nie najgorzej biorąc pod uwagę sobotnie i wcześniejsze realia. Zjazd w dół na Wesołą, do Matki Bożej Fatimskiej. Trzecia dziesiątka, a potem w salkach parafialnych odpoczynek i posiłek w cieple. Była możliwość bliższego poznania się i wymienienia poglądów.

I już Ławki, najbardziej na południe położona dzielnica Mysłowic. Kościół zamknięty więc zdecydowaliśmy, że odmówimy czwartą dziesiątkę na zewnątrz. Pojawił się jednak ksiądz proboszcz Achtelik i w środku odmówiliśmy jeszcze Litanię do Niepokalanego serca NMP. W końcu dziś pierwsza sobota miesiąca i Jej Niepokalane Serce jest czczone w sposób szczególny. A potem już ostatni postój na Krasowach; kościół otwarty, w środku wierni (w tym kilka naszych członkiń naszego Bractwa) a przed ołtarzem przywitał nas ksiądz wikary który wystawił do modlitwy Najświętszy Sakrament. A potem już ostatni etap na Kosztowy, gdzie spotkaliśmy uczestników grupy wschodniej. Najpierw  odmówiliśmy dwie ostatnie tajemnice (Bolesną i Chwalebną) Różańca Świętego, potem uczestniczyliśmy we Mszy Świętej.

Pożegnaliśmy się serdecznie, gdyż modlitwa i przejechane kilometry sprzyjały nawiązaniu fajnych relacji. Umówiliśmy się, że nie będzie to ostatnia „rajza” w tym gronie.

Zmieniony: Niedziela, 08 Październik 2017 19:55
 

Statystyki

Odsłon : 691539

Goście na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 65 gości 

Związek Górnośląski